Aktualności

Światowy Dzień Walki Z AIDS

Uczennice klasy 7e  wzięły udział w  II Edycji Konkursu dla uczniów klas ósmych szkół podstawowych: HIV- WIEM! Jestem bezpieczny dla siebie i innych” organizowanego w ramach obchodów „Światowego Dnia Walki z AIDS”

Przygotowały prezentację na temat „Czy HIV może dotknąć każdego?” za którą otrzymały wyróżnienie. Organizatorem konkursu było Centrum Edukacji Nauczyciela w Koszalinie.

Serdeczne gratulacje dla reprezentacji szkoły.

 

Kiedy masz 14 lat, wszystko jest czarne albo białe. Żadnych szarości, nic pośredniego. Jeśli odpowiada ci tryb życia, które wiedziesz, wszystko jest w porządku. Ale gdy zaczynają się kłopoty ….

Kaja była dzieckiem, które zawsze wyróżniało się spośród swoich rówieśników. Była jedynaczką. Jej ojciec był dyrektorem banku, matka zaś prowadziła własny butik z odzieżą. Zapracowani, nie mogli poświęcić córce zbyt dużo swego drogocennego czasu. Wystarczała im jej obecność i grzeczne zachowanie. Później sytuacja zmieniła się. Gdy pojawiło się oczekiwane przez rodziców drugie dziecko, odsunęli się od niej. Coraz częściej była „nieznośnym, upartym, egoistycznym dzieckiem”. Czasami pozwalano jej spędzić trochę czasu z siostrą, lecz najczęściej wypychano na podwórko. W domu Kaja czuła się coraz częściej niepotrzebna. W szkole zaczęły się kłopoty z nauką. Kaja poznała ludzi, którzy mieli już za sobą nie tylko wąchanie kleju, ale i branie „kwasu”. Przyłączyła  się do nich. Na wspólnych spotkaniach palono „trawkę”, wąchano klej. Ale to nie wystarczyło. Kolorowy świat, fantastyczne poczucie, że możesz wszystkiego dokonać, dawał tylko narkotyk. Dzięki temu zapominała o kłopotach rzeczywistości. Kaję wszystko przestało obchodzić, dom, i szkoła nie były najważniejsze. Miała swoje towarzystwo, które ją akceptowało. Mimo to skończyła podstawówkę i zgodnie z wolą rodziców dostała się do ogólniaka. W nowej szkole czuła się obco, dziwnie, głupio. Spotkała kilku znajomych z paczki. Imponowali jej, biorąc inny, niż dotychczas, rodzaj narkotyków: kompot, herę. Chcąc być akceptowaną, musiała też to brać. Do tej pory pastylki mieli prawie za darmo, ich kolega był synem lekarza, więc recepty mieli bezpłatne. W miarę wciągania się w nałóg potrzebowali coraz większych dawek. Handlarze narkotykami wiedzieli, że w końcu i tak zapłacą żądaną przez nich cenę.

W domu Kaja kłóciła się z rodzicami o byle co. Żądała większego kieszonkowego, później podbierała pieniądze z portfela, wynosiła różne rzeczy z domu. Któregoś dnia przedawkowała, zasnęła w pokoju ze strzykawką w ramieniu. Rodzice „nakryli ją”. Może dopiero wtedy przejrzeli na oczy. Awantura była porządna. Z początku wypierała się wszystkiego, płakała, prosiła, błagała o litość. Naprawdę wierzyła, że może zerwać z nałogiem. Wysłali ją do szpitala. Okazało się, że ma żółtaczkę. Trzeba było również zrobić badania ma obecność wirusa HIV. Ku jej przerażeniu wynik był pozytywny. Wyliczono jej, że za 2-3 lata umrze. Spotkała ludzi z paczki. Kiedy powiedziała im, że „ma hiva”, zamiast oczekiwanej rady i pocieszenia, pojawiła się głupawy śmiech. To ich nie obchodziło?! Kaja chciała popełnić samobójstwo. To skróciłoby męczarnie i zaoszczędziło innym kłopotów. Jednak żyje nadal, ale uciekła z domu. Do rodziców wysłała list, powiadamiając ich o swojej sytuacji i chorobie. Napisała, żeby jej nie szukali.

Udała się do kliniki w Warszawie. Przyjęto ją bez zastrzeżeń. Poznała tak ludzi takich jak ona. Chociaż tyle słyszą o śmierci, każdy z nich bardzo chce żyć. Po wyjściu z kliniki Kaja postanowiła pracować w Monarze, pomagać innym. Pragnęła zmniejszyć zło, które wyrządziła, pragnęła godnie przeżyć resztę życia. Życia, które mogło być takie piękne! Gdyby wtedy wiedziała! Ach, dlaczego nie wiedziała …..